Pages

  • Strona główna
Facebook Instagram Pinterest Google+
Cat lovers beauty corner
  • Strona główna
  • O mnie
  • Kontakt
  • Menu
    • Paznokcie
    • Zdrowie
      • sport
      • przepisy
    • Uroda
    • Włosy
  • Lifestyle
Znalezione obrazy dla zapytania hebe 2+2 na te same marki
Fot: facebook.com/hebe


Ledwo zakończyła się podobna promocja w Rossmannie, a już możemy cieszyć się kolejną fajną ofertą. Tym razem raczy nas nią drogeria Hebe.

Zasady są w tym wypadku trochę inne, moim zdaniem zmiana jest na plus. :) 
Przy zakupie czterech produktów tej samej marki (w promocji biorą udział m.in: Maybelline, Neutrogena, Nacomi, always, o.b, Hean, AA, LPM, dermaglin, Prreti, Lady speed stick, 7th heaven, Purederm, Colgate, Palmolive, Bourjous, Catrice, Eveline) dwa najtańsze otrzymasz za 2gr. Zdecydowanym plusem jest fakt, że nie muszą być to różne kosmetyki, wszystkie mogą mieć ten sam kod kreskowy. Nie potrzebujemy również karty Hebe, wystarczy włożyć produkty do koszyka w sklepie stacjonarnym i cieszyć się zaoszczędzonymi funduszami. Oferta obowiązuje jeszcze tylko przez kilka dni - do 31.01.2018. Lista produktów objętych promocją znajduje się tutaj.  Jest to aż 65 stron do przejrzenia, chociaż pełna oferta dostępna jest jedynie w drogerii.

Co warto kupić na promocji?

Marki biorące udział w akcji są tak zróżnicowane, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Kolorówka nie gra tutaj głównej roli, a kilka firm oferuje kosmetyki codziennego użytku. Tak więc nawet jeżeli wasza półka w łazience ugina się pod ciężarem kremów czy paletek warto wstąpić do sklepu i skomponować zestaw kobiecych sanitariów z firmy Always czy o.b. Równie uniwersalną opcją są żele pod prysznic i dezodoranty, które oferują firmy Palmolive i Lady speed stick. W domu nie może także zabraknąć pasty do zębów i płynu do płukania jamy ustnej, a te kosmetyki możecie łatwo dostać komponując zestaw z Colgate.

Jeżeli macie jednak ochotę skorzystać z promocji w celu przetestowania ciekawych produktów to przedstawiam Wam moje typy marek, na które warto zwrócić uwagę:

  • Nacomi - kosmetyki naturalne, których nie trzeba przedstawiać. Firma ma w swoim asortymencie wiele perełek, sporo z nich Hebe ma na wyłączność. Moim niekwestionowanym ulubieńcem jest tutaj Czarne mydło (24,99zł/200ml), które działa jak peeling enzymatyczny. Jest to must have dla zanieczyszczonej cery. Polecam także przyjrzeć się szerokiej bazie olejów i olejków. W dobrej (i podobnej) cenie są np. olej macadamia (14,99zł/50ml), olej ze słodkich migdałów (10,99zł/50ml), masło shea do ciała (13,99zł/100ml), olej z awokado (13,99zł/50ml), olej z nasion bawełny (13,99zł/50ml), olej z nasion konopii indyjskiej (13,99zł). Jeżeli nie przepadacie za produktami tego typu to równie dobrym wyborem będą glinki: czerwona (14,99zł/100ml), szara (19,99zł/200ml) czy zielona (19,99zł/200ml).
  • Dermaglin - jeżeli jesteście fankami glinek to prawdopodobnie spodobają Wam się ich naturalne maseczki do twarzy. Wszystkie są w cenie 7,99zł/20g, ze swojej strony mogę polecić oczyszczająco-odżywczą na bazie zielonej glinki. 
  • Purederm - Koreańskie kosmetyki, które niedawno można było kupić w promocyjnej cenie w Biedronkach. Niestety Hebe nie oferuje uroczych masek z serii animals, ale warto przyjrzeć się dostępnym maskom w płachcie. Są wyjątkowo tanie jak na produkty tego typu, a niczego im nie brakuje. W szczególności polecam Raspberry collagen mask (7,49zł/szt), dwuetapowe ślimakowe zabiegi na twarzy (7,99zł/szt)

Zrobiłyście/ będziecie robić zakupy w Hebe? Jakie są wasze typy? :) 

P.S. Mam do Was wielką prośbę. Jeżeli tekst jest dla was źle widoczny (tzn. rozjeżdża się lub przeskakuje pod zdjęciem lub w innych miejscach) to bardzo proszę - napiszcie w komentarzu jakiej używacie przeglądarki. Podobno u niektórych osób występuje problem z odczytem, a niestety nie jestem w stanie sprawdzić jak on wygląda :(

53
Share

Prezentowy czar nie tylko od Święta

Wigilijna gorączka prezentowa już za nami, ale świąt jest wiele, a okazji do uszczęśliwienia bliskich jeszcze więcej. Zbliża się luty, a wraz z nim dzień miłości. Sklepy zewsząd zasypują nas propozycjami na walentynkowe podarunki - od nieśmiertelnych czekoladek w kształcie serduszek po świecące, czerwone breloczki. I o ile dość łatwo jest kupić coś ciekawego dla ukochanej kobiety to znalezienie równie dobrej propozycji dla mężczyzny jest prawdziwym wyzwaniem. Można oczywiście skusić się na kolejnego misia przytulaka czy fikuśne bokserki, ale moim zdaniem Dzień Świętego Walentego to przede wszystkim czas wyrażania miłości. A czy coś wyraża ją lepiej niż wspólne wspomnienia?


Uwiecznij chwilę na trochę dłużej

Większość par takie najwspanialsze, ale ulotne chwile uwiecznia na zdjęciach. I niezależnie od ich formy - czy są to selfie, fotografie z podróży, skany koncertowych biletów czy profesjonalne sesje zdjęciowe to najważniejsze jest ich utrwalenie na papierze. Nie oszukujmy się - fotki lubią uciekać z dysku, a komputer jest mistrzem w płataniu figli i potrafi odmówić posłuszeństwa w  najważniejszym momencie (a niestety wiem czym jest format dysku C i utrata kilkuletnich wspomnień w zaledwie kilka sekund!) 

Tradycyjny album to najbardziej oczywista opcja, jednak jeżeli chcecie znaleźć ciekawszą alternatywę na prezent na walentynki dla chłopaka i przekazać mu Wasze wspomnienia w niebanalnej i najbardziej elastycznej formie to firma Printu może zaoferować Wam coś specjalnego - fotoksiążkę z waszymi wspólnymi zdjęciami.



W czym fotoksiążka Printu jest lepsza od tradycyjnego albumu?

Fotoksiążka Printu cechuje się przede wszystkim uniwersalnością i elastycznością edytora. W tym wypadku nie jesteście ograniczone co do formy czy symetrii Waszych fotografii. Tak naprawdę jedynym czynnikiem ograniczającym jest tutaj Wasza wyobraźnia. Otrzymujecie białką kartkę, którą możecie niczym płótno zamalować najpiękniejszymi wspomnieniami. Najlepszy fakt jest taki, że nie muszą być to wyłącznie wspólne fotografie. Wasza książka może składać się również z ulubionych cytatów, tekstów piosenek czy wierszy. Daje to nieograniczone możliwości personalizacji i pozwala na stworzenie albumu Waszych historii. 

Jeżeli nie macie pomysłu na zorganizowanie się na białym tle to możecie wybrać jeden z wielu dostępnych gotowych szablonów. Są one zaprojektowane graficznie tak, aby stanowić idealny prezent na walentynki dla niego. W tym wypadku jedyne co musicie zrobić to wgrać zdjęcia z dysku, facebooka czy nawet instagrama i ułożyć je w wybranych miejscach.

Podczas projektowania swojej fotoksiążki posiłkowałam się właśnie jednym z takich gotowych szablonów. Zedytowałam jednak okładkę, aby lepiej odzwierciedlała gusta mojego chłopaka. Tył książki skrywa natomiast cytat z piosenki, od której zaczęła się nasza wspólna przygoda.

Z gotowego produktu jestem w 100% zadowolona, tak samo jak mój ukochany, który otrzymał prezent trochę wcześniej. Taka książka to świetna pamiątka i okazja do wspomnień na długie lata. 

 KONKURS

Jeżeli również chciałybyście obdarować swoich ukochanych fotoksiążką z waszymi wspólnymi zdjęciami to serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, który zorganizowałam dla Was wspólnie z marką PRINTU!

Aby wziąć udział w zabawie wystarczy zostać publicznym obserwatorem bloga oraz odpowiedzieć na proste pytanie:

 "Jak spędziłabyś wymarzone walentynki?"

Będzie mi również bardzo miło, gdy polubisz fanpage bloga :)
 
Dwie najlepsze odpowiedzi zostaną nagrodzone fotoksiążką 20x25cm (20 stron)

Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Odpowiedź na pytanie:
E-mail*: 
Lubię fanpage jako:

* Nie jest wymagany, ale tylko w ten sposób będę w stanie skontaktować się z Tobą w przypadku wygranej
 
 Regulamin konkursu:
  1. Konkurs odbywa się w dniach 26.01.2018-04.02.2018.
  2. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu pod tym wpisem.
  3. Organizatorami konkursu są firma Printu oraz administrator bloga cinnacat. 
  4. Fundatorem nagród w konkursie jest firma Printu.
  5. Nagrodą w konkursie jest fotoksiążka 20x25cm, 20 stron. Nagrodzone zostaną dwie osoby.
  6. Warunkiem udziału w konkursie jest publiczna obserwacja bloga poprzez widget "obserwatorzy" oraz odpowiedź na pytanie konkursowe.
  7. Osoby, które anulowały obserwację po zakończeniu konkursu tracą możliwość uczestnictwa w kolejnych rozdaniach.
  8. Zwyciężą dwie osoby, których odpowiedzi będą najbardziej kreatywne. 
  9. W przypadku remisu nagroda zostanie przekazana osobie, która polubiła fanpage bloga.

Powodzenia kochani :)

WYNIKI KONKURSU:

Zwycięzcami konkursu zostają:
  • Minimalistic Girl
  • Mysia Familia
Serdecznie gratuluję, oczekujcie na maila w sprawie wygranej :)
 
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie! 
88
Share
 
Najnowsza aktualizacja paznokciowa wkroczyła zdecydowanie pod znakiem fioletu. Chciałam wykorzystać kocie oczko (o którym pisałam tutaj) na prawdziwym paznokciu, aby lakier nie marnował się na wzorniku. Dało mi to po części okazję do ponownego sprawdzenia ciemnego fioletu z Elite99, który kilka miesięcy temu spisałam na straty. Czy warto było dać mu kolejną szansę?



Na wskazującym palcu znalazło się fioletowe cat eye z Belen. Nie nałożyłam go jednak standardowo na warstwę czarnego podkładu, ale pokryłam dwukrotnie paznokieć samym lakierem magnetycznym. Jak widać efekt jest trochę inny niż normalnie, brakuje mu tej charakterystycznej głębi. Mimo to pokrył naprawdę świetnie i wygląda dobrze. Leniuchy już wiedzą, że czasem można odpuścić sobie malowanie czernią. ;)

To same kocie oczko widać na serdecznym palcu, tutaj jednak nie potraktowałam go dodatkowo magnesem. Powstał przez te efekt delikatnego brokatu w odcieniu jasnego fioletu. 


Na pozostałych pazurkach Elite99. Jest to jedna z 7 buteleczek, które zamówiłam na Alie rozpoczynając swoją przygodę z hybrydami. Początkowo bardzo zawiodłam się jakością tej partii i odłożyłam wszystkie lakiery do pudełka, czego teraz żałuję. Fiolet potrzebował do pełnego krycia 2-3 warstw. Nie jest zbyt gęsty, ale nie spływał na skórki i pozostawał bez ruchu na wolnym brzegu. Aplikacja okazała się przyjemnością, a więc zwracam honor tej firmie. Widocznie potrzebowała trochę czasu, aby oswoić się z nowym domem. ;)


Jak wam się podoba? Spisałyście kiedyś niesłusznie kosmetyk na straty?

41
Share


Jednym z moich prezentów świątecznych był zestaw kosmetyków do ciała od AA. Seria Creamy Butters MURUMURU zawiera odżywczy balsam do ciała oraz kremową emulsję do mycia. Oba produkty przeznaczone są do cery bardzo suchej i zawierają mało popularne masło murumuru oraz olejek migdałowy. Jak się sprawdziły?


  • AA, Creamy Butters, balsam odżywiający z masłem Murumuru, 400ml (cena: ok. 10zł/400ml) 

Obietnice producenta:

"Niezwykła moc egzotycznego masła MuruMuru,ukryta w odżywczym balsamie do ciała, widocznie poprawia kondycję nawet bardzo suchej skóry, nadając jej gładkość i miękkość. Aksamitna formuła balsamu szybko się wchłania, a zmysłowy zapach MuruMuru na długo wprawia w dobry nastrój. Masło MuruMuru, bogate w nasycone kwasy tłuszczowe i lipidy, zapewnia skórze odżywczą pielęgnację, wzmacniając naturalną barierę hydrolipidową naskórka. Olejek ze słodkich migdałów i wzmacniające masło shea stanowią źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, które odnawiają równowagę lipidową skóry i zapewniają uczucie komfortu. "

 Jak się sprawdził:

Zacznę od tego, że od dawna mam problem z przesuszoną skórą, a co za tym idzie - swędzeniem oraz wrastaniem włosków na nogach. Jednocześnie często zapominam o używaniu balsamu, przez bardzo długi czas traktowałam to jako przykry obowiązek. Być może było tak dlatego, że kremy nie działały wystarczająco mocno. Przez to stan mojej skóry się nie poprawiał się w dużym stopniu, a ja odczuwałam bezsensowność używania specyfików nawilżających. W przypadku tego balsamu naprawdę zauważyłam wielką różnicę - po dwóch tygodniach codziennego używania problem wrastających włosków na nogach  zmalał. Ciało jest widocznie nawilżone, a skóra bardziej napięta. Niestety mimo dobrych efektów na pewno nie wrócę do tego kremu. Po pierwsze nie przepadam za jego tłustą, gęstą konsystencją. Przez nią balsam bardzo długo się wchłania i jest mało wydajny. I największy problem - zapach. Przyznam się szczerze, że jest to czynnik na który zwracam największą uwagę przy wyborze kosmetyków do ciała. W tym wypadku bardzo się zawiodłam, ponieważ dawno nie miałam kosmetyku, który tak bardzo odstraszał by mnie zapachem. Być może jest to kwestia indywidualna (chociaż każdy, komu dawałam go do powąchania podzielał moje zdanie), ale aromat ani trochę nie przypomina standardowych olejków pielęgnacyjnych, które są wyczuwalne w balsamach. Czuję za to dość dokładnie zapach mocznika, przypominający mi wręcz pot. Mój chłopak mówił w jego wypadku o sfermentowanych owocach, co też jest mocnym porównaniem. 

  • AA, Creamy Butters, emulsja z masłem Murumuru, 400 ml (cena: ok. 11zł/400ml)

 Obietnice producenta: 

"Niezwykła moc egzotycznego masła MuruMuru, ukryta w niezwykle kremowej emulsji do ciała, delikatnie myje i pielęgnuje skórę, nadając jej gładkość i przynosząc prawdziwe ukojenie, a zmysłowy zapach MuruMuru przyjemnie relaksuje. Masło MuruMuru, bogate w nasycone kwasy tłuszczowe i lipidy, zapewnia skórze odżywczą pielęgnację, nie naruszając naturalnej bariery hydrolipidowej naskórka. Olejek ze słodkich migdałów i odżywcze masło shea stanowią źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, które nadają skórze miękkość i chronią ją przed przesuszeniem. "

Jak się sprawdziła:

Nie jestem zbyt wybredna w kwestii kosmetyków do mycia ciała. Tak naprawdę ważne jest dla mnie przede wszystkim to, aby żel dobrze czyścił skórę oraz nie powodował przesuszenia. Dodatkowym atutem jest również zapach, który w końcowym rozrachunku decyduje o wrzuceniu produktu do koszyka. Jeżeli chodzi o dwa pierwsze aspekty - emulsja radzi sobie naprawdę dobrze, po jej użyciu można spokojnie zapomnieć o użyciu balsamu i skóra nie będzie sucha, widoczne są tutaj delikatne właściwości nawilżające oraz zmiękczające naskórek. Emulsja jest dość gęsta, ale mimo to bardzo wydajna. Dobrze się pieni i wygodnie aplikuje, dla mnie jest to również ogromny plus. Niestety występuje identyczny problem jak w przypadku balsamu, którym jest odstraszający wręcz zapach. Bardzo możliwe, że ktoś faktycznie relaksuje się podczas kąpieli z tą emulsją, ja niestety do takich osób nie należę i bardzo cieszę się, że aromat sfermentowanych owoców nie utrzymuje się na ciele. Inaczej byłabym skłonna wyrzucić kosmetyk po pierwszym użyciu.


Używałyście kosmetyków z tej serii? Czy przyjemny zapach produktu jest dla was ważnym czynnikiem?



56
Share

 

 Wiele produktów kuchennych może być z powodzeniem stosowane do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Stosując artykuły spożywcze mamy nielimitowany wachlarz możliwości nie tylko tuningowania gotowych masek, ale również tworzenia własnych. Które z nich są najbardziej lubiane przez włosomaniaczki?

  •  Miód - stosowany jako dodatek do maski czy odżywki nawilży włosy, zmiękczy je i wygładzi. W połączeniu z wodą może być stosowany jako podkład pod olejowanie, z cukrem tworzy peeling i wcierkę przyspieszającą porost włosów, z octem jabłkowym może posłużyć na płukankę. Uwaga! Może rozjaśnić włosy, wysusza przy zbyt długim trzymaniu na włosach.
  •  Mleko - Regeneruje włosy, wzmacnia je i ułatwia rozczesywanie. Może być dodane do maski, użyte jako podkład do olejowania lub jako płukanka.
  •  Cynamon - świetny sposób na pobudzenie włosów do wzrostu, zwalczenie łupieżu. Uwaga! Może uczulać, należy uważnie obserwować swoją skórę głowy. Nie nadaje się dla blondynek, ponieważ może powodować rudy odcień włosów.
  •  Cytryna - Nadaje włosom blasku, rozjaśnia je i sprawia, że mniej się przetłuszczają. Wyciśnięty sok można dodać do maski, popularna jest także w roli płukanki.
  •  Jajka - Znany każdemu sposób na piękne włosy, który z powodzeniem stosowały już nasze babcie. Należy pamiętać, by używać wyłącznie żółtka. Dostarczy ono włosom protein, dotleni mieszki włosowe, zagęści je i wzmocni.
  •  Oleje - Olejowanie to najlepszy sposób na utrzymanie włosów w dobrej kondycji. Przy regularnym stosowaniu stają się sypkie, błyszczące, mniej się plączą i puszą. Praktycznie każdy ma w kuchni oliwę z oliwek, olej słonecznikowy czy lniany. To właśnie od nich warto rozpocząć kuchenną pielęgnację :)
  •  Siemię lniane - Wszechstronny składnik, szczególnie lubiany wśród dziewczyn z kręconymi włosami. Żel z siemienia działa świetnie jako naturalny stylizator do kręciołków, podkład pod olejowanie czy jako maska nawilżająca, dodająca blasku.
  • Drożdże  - stosowane zewnętrznie wzmocnią włosy, zmniejszą skłonność do przetłuszczania. W postaci napoju są jednym z najlepszych produktów do przyspieszenia wzrostu włosów.
  •  Piwo - chociaż ciężko jest zmarnotrawić je na włosy, warto spróbować :) Płukanka piwna sprawi,  że będą pięknie błyszczeć, zmniejszy wypadanie i podkreśli naturalny skręt włosów.
  • Cukier - Sprawdzi się, gdy potrzebujesz mocnego peelingu skóry głowy, pomaga walczyć z łupieżem, jest także fajnym podkładem pod olejowanie.  




Próbowałaś tych składników? Który jest twoim ulubieńcem codziennej pielęgnacji? :)

84
Share


Jednym z moich prezentów świątecznych były perfumy LIVIOON nr. 19. Przyznam szczerze, że o firmie słyszałam pierwszy raz w życiu i dlatego byłam bardzo ciekawa, jak się sprawdzi. Na stronie marki nie jest to napisane w bezpośredni sposób, jednak perfumy inspirowane są zapachem Dior J'adore, czyli dość popularną kompozycją.

Od producenta:

"Perfumy 50ml
Zaperfumowanie 20%

Nuta zapachowa: drzewno-orientalna
Kategoria zapachowa: Intensywnie świeży

Urzekający koktajl z mandarynki i bergamoty w połączeniu z ryżem, jaśminem i zmysłową różą tworzy niesamowitą kompozycje zapachową. Orientalno – kwiatowe perfumy stworzone w hołdzie dla silnych, zdecydowanych kobiet, które wytrwale realizują wyznaczone sobie cele i nie boja się spełniać swoich marzeń."
Ode mnie:

Zdecydowanie cechą, która jako pierwsza rzuca się w oczy jest piękny wygląd opakowania. Całość sprawia wrażenie, że jest to produkt luksusowy, z górnej półki. Pudełko jest minimalistyczne, matowo-czarne z wyraźnym logo firmy w złotym kolorze. Flakonik natomiast ma zgrabny, elegancki kształt i zwieńczony został zatyczką z błyszczącymi cyrkoniami. Niestety napis na buteleczce bardzo szybko się ściera, przy codziennym użytkowaniu prawdopodobnie zniknie zanim zapamiętamy nazwę firmy. :)

Zapach nie powalił mnie na kolana, jednak polubią go zwolenniczki wyrazistych, kobiecych kompozycji. Dobrze sprawdzi się na większe wyjścia, ponieważ zwraca na siebie uwagę. Według mnie najbardziej wyczuwalną nutą jest tutaj jaśmin, zapach jest delikatnie orientalny i kwiatowy. Można w nim poczuć także mydlany aromat. Brakuje mi jednak drzewnej nuty i tej mandarynkowej słodyczy. Nie jest to więc świeża kompozycja, zapach jest raczej duszący i dość ciężki, zbyt przytłaczający do codziennego użytku.

Największą zaletą perfum jest ich trwałość. Utrzymują się na ciele przez cały dzień. Niestety większość czasu zapach towarzyszy także osobie użytkującej, nos długo nie chce się do nich przyzwyczaić. Na szczęście po kilku godzinach mogą go poczuć tylko osoby postronne, co pozwala na odpoczynek od tej nuty, która po dłuższym czasie zaczyna delikatnie drażnić.

Znacie perfumy tej marki? Korzystałyście, może inne zapachy przypadły wam do gustu? :)
57
Share

Rossmann rozpoczął pierwszą promocję 2+2 w 2018 roku. Tym razem jej nazwa brzmi "Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę", obejmuje więc większość kosmetyków przyjaznych planecie - większość naturalnych, wegańskich czy cruelty free. Oprócz tego w ofercie znajdują się zdrowe przekąski oraz środki czystości. Pełną listę produktów objętych akcją można zobaczyć TUTAJ.

Jak zwykle promocja przeznaczona jest dla członków klubu Rossmann oraz posiadaczy dedykowanej aplikacji. Przy zakupie 4 różnych (inne kody kreskowe) produktów 2 najtańsze otrzymujemy gratis. Akcja trwa w dniach 08-19.01.18 lub do wyczerpania zapasów. Zakupy możemy zrobić zarówno w sklepie stacjonarnym, za okazaniem karty członkowskiej w aplikacji na smartfonie, jak również poprzez stronę internetową. Z promocji można skorzystać w teorii tylko raz, ale zawsze można poprosić partnera czy inną bliską osobę o założenie konta ;)

Przygotowałam dla was spis kosmetyków, które moim zdaniem warto kupić na tej promocji. Niestety w odróżnieniu od akcji 55% w tym wypadku najlepiej dobrać produkty tak, aby każdy z nich był w podobnej cenie. Dzięki temu można wyciągnąć z promocji jak najwięcej. 


WŁOSY
  • Alterra - z tej firmy polecam w szczególności serię z Owocem granatu i Aloesem, w skład której wchodzi: nawilżająca odżywka (9,99/200ml), maska do włosów suchych i zniszczonych (9,96zł/150ml) oraz szampon nawilżający (7,99zł/200ml) Produkty te mają dobre, przyjemne dla włosów składy i pozostawiają na włosach efekt jak po silikonach.
  • O'herbal - Szampony do włosów bez SLS i SLES , warto zwrócić uwagę szczególnie na szampon do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z lnu (19,99zł/500ml) oraz odżywkę z tej samej serii (21,99zł/500ml), które polubią posiadaczki kręconych i falowanych włosów. 
  • Petal Fresh - Chyba najbardziej lubiane odżywki i szampony do włosów z Rossmana, mają bardzo dobry skład i są na tyle delikatne, że można ich przy każdym myciu, szczególnie polecam szampon aloes i cytrusy (22,99zł/355zł) oraz odżywkę granat i jagody acai (22,99zł/355zł)
     TWARZ
    • Alterra - Cerze tłustej z niedoskonałościami może spodobać się seria Oczar i Kwiat lotosu, która zawiera tonik (7,99zł/150ml) oraz fluid nawilżający (8,99zł/100ml). Natomiast cera sucha ucieszy się z olejku do twarzy z granatem (10,99zł/30ml)
    • Tołpa - tej marki nie trzeba nikomu przedstawiać. W ofercie jest bardzo wiele kosmetyków, dlatego łatwo jest dobrać odpowiedni do swojej cery.
    • Miya - Kremy do twarzy My Wonderbalm (29,99zł) - naturalne, z dużą ilością pielęgnacyjnych olejków i ekstraktów roślinnych.
    • Evree - Świetny olejek do twarzy i szyi Magic Rose (39,99zł/30ml), który przeznaczony jest do każdego typu skóry. To uniwersalny kosmetyk, który działa świetnie zarówno jako serum, jak i dodatek do gotowych kremów i masek. 

    Macie zamiar skorzystać/skorzystałyście z promocji w Rossmannie? Jakie są wasze typy? :)

    65
    Share
    Książkę polecam wszystkim kociarom, nie zawiedziecie się :)


    Od ostatniego mani minęły dwa tygodnie (kiedy to zleciało), więc wracam z kolejnym :) Święta się skończyły, a zima niestraszna, więc nie miałam ochoty na błękity i śnieżynki. Postawiłam na efekt, który uwielbiam i niestety rzadko mam okazję nosić. 


    W roli głównej fioletowo-niebieski pyłek chameleon z Born Pretty. Uwielbiam pyłki z tej firmy, bo mają świetny stosunek jakości do ceny. Ten produkt kupiłam za ok. 4$ (teraz kosztuje 4,29$ tutaj - 0.5g BORN PRETTY Top-Grade Chameleon Nail Glitter Powder Chrome Pigment Black Base Needed) i jest go w pojemniczku tak dużo, że prawdopodobnie nigdy nie zużyję całości. Cenię go w szczególności za uniwersalność - w zależności od warstwy, na którą go nałożymy, zawsze daje inny efekt. 

    Wszystkie paznokcie oprócz wskazującego zostały pokryte 1 warstwą Dark Graphite od Neonail. Jest to aktualnie mój ulubiony lakier z całej kolorowej kolekcji. Świetnie się poziomuje, ma idealną gęstość i mimo dużego napigmentowania (w końcu do pokrycia wystarczy jedna warstwa!) nie marszczy się w lampie. Jest to mój prywatny ideał w hybrydowym świecie. 

    Mały oraz serdeczny zostały utwardzone w lampie przed nałożeniem pyłku, przez co efekt jest bardzo wyraźny. Drobinki są niewielkie, dzięki czemu tworzy się efekt zmieniającej kolory tafli. Najlepiej sprawdza się na zewnątrz, gdzie reaguje na najmniejsze zmiany światła. 

    Paznokieć palca wskazującego został potraktowany czarnym lakierem z Rosalind. Niestety chyba zepsuł się od ostatniego użycia, ponieważ aplikacja to było męczeństwo. Cofał się w stronę wolnego brzegu i "rozpływał" na paznokciu tworząc puste plamki. Utwardziłam go w lampie przez 3 sekundy, po czym na połowicznie mokry lakier zaaplikowałam pyłek i ponownie włożyłam rękę do lampy. Uzyskałam tym sposobem efekt drobnego brokatu.

    Na środkowym paznokciu naklejka wodna z Alie. Niestety zupełnie nie mam talentu do rysowania wzorków, więc często korzystam z takich gotowych ozdób. Czasem można trochę pooszukiwać :)

    Pozdrowienia dla najpiękniejszego żywego rekwizytu do zdjęć :)






    Jak wam się podoba? Też lubicie takie świecidełka czy stawiacie na minimalizm? :)


    69
    Share
    Moda ze Stanów kolejny raz dotarła także do nas. Tym razem idea uniwersalnego plannera całkowicie mnie oczarowała, rzucając cień nadziei na możliwość zorganizowania nawet najbardziej chaotycznego życia. 
    Bullet journal to dziennik, który jest jednocześnie kalendarzem, pamiętnikiem, pomocnikiem w codziennym życiu i praktycznie wszystkim, co tylko przyjdzie nam na myśl. Ten magiczny zeszyt z założenia zawiera wyłącznie białe strony, które użytkownik wypełnia własnoręcznie tabelami, rysunkami, wykresami czy listami zadań do wykonania. Chociaż pinterest, youtube i blogi ociekają pomysłami na wypełnienie tych pustych przestrzeni to wiele osób uznaje, że bez talentu artystycznego nie ma w ogóle sensu bawić się tworzenie bulleta. Jest to nieprawda, ponieważ najpiękniejszy w nim jest właśnie fakt, że prowadzić go może dosłownie każdy. Nie musisz ładnie rysować, być kreatywny i sprawny manualnie. Wystarczy, że zechcesz i zaczniesz. 

    Jeżeli mimo to wciąż przeraża Cię idea zapełnienia pustego zeszytu od zera to idealna książka dla Ciebie. Gotowy "Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana" to pozycja od Davida Sinden. Aktualnie kosztuje ok. 20zł, co jest świetną ceną za zorganizowanie swojego życia. Przynajmniej moim zdaniem, prawdziwa decyzja należy do Ciebie :)

    Oprócz cech tradycyjnego plannera, takich jak rozkład kolejnych tygodni czy planów na określone miesiące książka posiada także wiele cech indywidualnych, które to decydują o jej wyjątkowości. Znajdziemy tutaj np. takie pozycje jak: czas dla mnie, wyzwania, wizualizacja celów, mapa marzeń, mój plan na sukces, miejsca do odwiedzenia. Oprócz tego autor zadbał o miejsce do comiesięcznego planowania wydatków, tworzenia list zadań do wykonania czy monitorowania postępów w wyrabianiu codziennych nawyków. Jest tutaj wszystko, czego potrzeba na początek przygody z takim uniwersalnym plannerem. 

    Oczywiście nawet najlepsza książka tego typu nie zastąpi własnego zeszytu, ale może być sporą dozą inspiracji. Z czasem okaże się, że niektóre z elementów są całkowicie niepotrzebne, a w innych brakuje miejsca na zapiski. Będzie to świetną wskazówką, jak zorganizować swój idealny planner, aby raz na zawsze pozbyć się całego chaosu z życia. 

    A wy? Jesteście fankami tradycyjnych kalendarzyków czy zaczęłyście już przygodę z bullet book? :)
    73
    Share
    Nowsze posty Starsze posty Strona główna

    Miło mi, że tu jesteś.


    Jestem Isia, wielbicielka kotów i cynamonu.
    Niezmiernie cieszę się, że mogę gościć Cię
    w swoim małym, internetowym kąciku.
    Usiądź wygodnie i rozgość się, a ja w tym czasie zaparzę herbatę. ♥

    Czytelnicy

    Popularne posty

    • Fotoksiążka od Printu - sposób na prezent walentynkowy dla ukochanego + KONKURS
    • 13 powodów, by mieć kota... na Dzień Kota.
    • Styczniowe nowości

    BANNERY

    zBLOGowani.pl
    Follow my blog with Bloglovin

    Archiwum bloga

    • marca 2018 (3)
    • lutego 2018 (6)
    • stycznia 2018 (9)
    • grudnia 2017 (10)
    Kopiowanie treści, zdjęć oraz materiałów zamieszczanych na blogu bez pisemnej zgody właścicielki serwisu jest zabronione.

    Kategorie

    Recenzje (10) Paznokcie (9) Promocje (4) Włosy (4) Aliexpress (3) Lifestyle (3) featured (3) Perfumy (2) Uroda (2) Kolorówka (1) Koty (1) Naturalne (1) Podsumowanie (1) Prezenty (1) Współpraca (1) Zdrowie (1)
    Copyright © 2015 Cat lovers beauty corner

    Created By ThemeXpose